Strona główna
Stosujemy

Stosujemy się do standardu HONcode dla wiarygodnej informacji zdrowotnej Stosujemy się do standardu HONcode dla wiarygodnej informacji zdrowotnej:
sprawdź tutaj.

Diagnostyka czynnościowa
Wady i choroby
Zakażenia dróg moczowych
Facebook Fanbox 1.5.x.0

Artykuły

Apel NIZP do antyszczepionkowców

Mimo wielu akcji edukacyjnych, wciąż sporo osób uchyla się od obowiązku szczepień. W województwie śląskim takich przypadków jest ponad pół tysiąca.

Część dotyczy osób z tzw. ruchu antyszczepionkowego, które świadomie odmawiają szczepienia dzieci, które ich zdaniem mogą doprowadzić do chorób takich jak padaczka, autyzm czy ADHD.
Powikłania po szczepieniach zdarzają się rzadko i są niegroźne.

Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia wprowadziła obowiązek monitorowania niepożądanych objawów poszczepiennych już w 1991 roku, zaś w Polsce system zaczął działać trzy lata później. Śląski sanepid systematycznie bada skutki uboczne szczepionek i właśnie ogłosił ostatnie wyniki. Niepożądanych objawów po szczepionkach w naszym regionie jest o 36 proc. więcej w porównaniu do 2008 roku.

Najwięcej skutków ubocznych było po szczepionkach przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi (Infanrix IPV HIB, Tripacel), gruźlicy (BCG) oraz MMR II (przeciw wirusom odry, świnki, różyczki). Ale nie ma się co bać!

Więcej…

 

Jak wykryć martwe dusze w szpitalnych kolejkach

Świadczeniodawcy będą musieli przekazywać do NFZ lub Ministerstwa Zdrowia numery PESEL pacjentów oczekujących w kolejkach do lekarzy - zakłada projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, przekazany do konsultacji społecznych.

Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, ta zmiana ma na celu usprawnienie zarządzania listami oczekujących na udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Jak wynika np. z danych mazowieckiego NFZ, około 30 proc. pacjentów zapisuje się jednocześnie do kilku lekarzy tej samej specjalizacji, blokując tym samym miejsca w kolejkach.

Nowela wprowadza obowiązek przekazywania przez świadczeniodawców szerszego zakresu danych dotyczących list oczekujących na świadczenia inne niż wysokospecjalistyczne (w szczególności danych dotyczących numeru PESEL). Według resortu zdrowia, umożliwi to NFZ monitorowanie poprawności prowadzenia tych list.

Zakres wymaganych danych zostanie określony w rozporządzeniu, w którym zostaną wskazane także świadczenia. Przede wszystkim będą to świadczenia najtrudniej dostępne, o najdłuższym czasie oczekiwania lub największej liczbie oczekujących. Dotychczas przekazywano dane o łącznej liczbie i średnim czasie oczekiwania. Zdaniem MZ, nie pozwalało to na prowadzenie jakichkolwiek analiz w tym zakresie.

Więcej…

 

Kuriozalna sytuacja w polskiej ochronie zdrowia

"Mamy (...) kuriozalną sytuację: pacjent chce świadczenia i jakości, której nie gwarantuje mu Koszyk Świadczeń Gwarantowanych, a NIK i Rzecznik interpretuje prawo tak, że ci, którzy tworzą lepsze warunki, są piętnowani" – pisze na swoim blogu w Onet.pl Władysław Sidorowicz. Senator PO komentuje w ten sposób uznanie przez NIK za niezgodne z prawem pobieranie opłat za tzw. niestandardowe usługi.

Więcej…

 

Opłaty za poród nielegalne

Pobieranie pieniędzy za znieczulenie "na żądanie" przy porodzie i pojedyncze sale jest bezprawne - uznała Najwyższa Izba Kontroli.

NIK sprawdziła, jak działa system opieki nad matką i noworodkiem. I dopatrzyła się wielu błędów, a nawet łamania przepisów.

Takim bezprawnym działaniem jest pobieranie przez szpitale opłat za świadczenia medyczne od rodzących pacjentek, które mają ubezpieczenie. NIK stwierdziła, że działo się to w ośmiu z 43 skontrolowanych szpitali. Chodzi głównie o pieniądze za znieczulenie przy porodzie wykonane "na życzenie" i lepsze warunki pobytu.

- Izba uznała, że jest to działanie sprzeczne z konstytucją i ustawową zasadą równego dostępu do świadczeń zdrowotnych - mówi "Rz" Jacek Jezierski, prezes NIK.

Rodzina pracownika nie płaciła

Jakie były stawki? Za znieczulenie - od 300 do 660 zł. Najwyższe stawki wyznaczyły: Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, szpitale w Wejherowie i Siemianowicach Śląskich. W Radomiu było taniej, "tylko" 300 zł.

Kontrowersje budził również sposób ustalania tych kwot. W Wejherowie, gdzie w 2009 r. wykonano 64 znieczulenia na życzenie, wielkość opłat - co przyznał ordynator - indywidualnie uzgadniano między pacjentkami a lekarzami z anestezjologii i intensywnej terapii, prowadzącymi indywidualne praktyki lekarskie. W tej sprawie NIK zawiadomiła prokuraturę.

W Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie były wyjątki: pracownik lub jego żona nie płacili za znieczulenie na życzenie. Córka, synowa czy bratowa pracownika - tylko 380 zł. - Zrezygnowaliśmy z takiego podziału - mówi Sławomir Janus, dyrektor Instytutu. Teraz wszyscy płacą tyle samo.

Część szpitali po tym, gdy Izba wytknęła pobieranie opłat, w ogóle się z nich wycofała.

- W tej chwili nie ma w naszym szpitalu znieczulenia na życzenie - dodaje Andrzej Zieleniewski, dyrektor szpitala w Wejherowie.

Ale inni dyrektorzy przekonują, że opłaty są zgodne z prawem. - Zrezygnowaliśmy, ale nie dlatego, że ta opłata jest bezprawna. Jest zgodna z prawem, bo znieczulenie na życzenie nie znajduje się na liście świadczeń gwarantowanych pacjentom ogłaszanych przez ministra zdrowia - mówi "Rz" Grzegorz Gałązka, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Suwałkach, gdzie jednak nie ma tej procedury. - Po prostu lekarze wymówili umowę na tę usługę.

- Nie możemy odmówić znieczulenia, bo naruszalibyśmy prawa pacjenta - wtóruje mu dyrektor Janus.

Jednak z oceną NIK zgadza się Ministerstwo Zdrowia. - Jakiekolwiek opłaty pobierane w szpitalach od osób ubezpieczonych są bezprawne - podkreśla rzecznik resortu Piotr Olechno. Przyznaje, że szpitale często szukają luk prawnych, np. twierdzą, że kobieta płaci nie za znieczulenie, ale za dodatkową opiekę anestezjologa.

Dochody z opłat - jak wyliczyła NIK - podreperowują kasę szpitali. Specjalistyczny Zespół Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Poznaniu w 2008 r. dzięki nim wzbogacił się o blisko 400 tys. zł.

Placówki pobierały też opłaty za sale porodowe o tzw. podwyższonym standardzie - wynika z raportu. Za jedynkę z łazienką od 100 do 250 zł za dobę, np. w Kościanie - 200 zł, w Poznaniu - 120 zł (jedynka porodowa - 300 zł). - Te opłaty mają charakter dobrowolny - zaznacza dyrektor szpitala w Wejherowie.

Brakuje lekarzy

NIK alarmuje też, że w szpitalach brakuje neonatologów. Są takie, w których nie ma ani jednego. W Krynicy-Zdroju szukali specjalisty przez cztery lata.

- Wolnego neonatologa w naszej okolicy nie ma, a tym np. z Krakowa nie opłaca się dojeżdżać - przyznaje dr Artur Wójcik, wicedyrektor szpitala w Krynicy. - "Wychowamy" własnego, jesienią nasza pani doktor zrobi specjalizację.

- Neonatolodzy to najbardziej poszukiwani specjaliści na rynku - mówi Dariusz Diks, wicedyrektor szpitala w Skierniewicach. - Dlatego w naszej placówce przy porodzie są lekarze pediatrzy.

Przez brak specjalistów lekarze pełnią dyżury "na wezwanie telefoniczne". - Neonatologia to dziedzina, w której zarabia się mało i nie ma mowy o praktyce prywatnej - twierdzą lekarze.

Za mało jest też anestezjologów. Tak jest w co piątym skontrolowanym szpitalu.

NIK zwraca również uwagę na braki sprzętu, głównie stanowisk intensywnej terapii noworodków.

Jak Izba ocenia jakość świadczeń na porodówkach? Dobrze. W ciągu półtora roku (do połowy 2009 r.) skargi wpłynęły tylko do 11 ze sprawdzonych szpitali. Było ich 21 (siedem zasadnych).

To niewiele w porównaniu z 64 tys. porodów, jakie odbyły się w tym czasie w tych placówkach.

Porodówki chwalą też ich pacjentki. W ankietach 98 proc. z nich wysoko oceniło kontakty z lekarzami, życzliwość pielęgniarek i położnych. Skarżyły się głównie (trzy czwarte badanych) na jakość posiłków.

Więcej…

 

Surowe kary za zakażenie wzw

Byli ordynator i oddziałowa stacji dializ w Ostrowie Wielkopolskim mają trafić do więzienia - orzekł sąd.

Stanisław T. został skazany na rok i dwa miesiące bezwzględnego więzienia. Sąd orzekł wobec niego także czteroletni zakaz sprawowania funkcji kierowniczych w placówkach służby zdrowia. Renata R. ma trafić za kratki na rok i osiem miesięcy. Przez pięć lat nie może też kierować średnim personelem medycznym. To finał sprawy, o której przed czterema laty szeroko informowały media w całej Polsce. W stacji dializ w Ostrowie Wielkopolskim przeszło 50 pacjentów zostało zakażonych żółtaczką. Śledztwo wykazało, że odpowiedzialni za to są ordynator i pielęgniarka oddziałowa. Renata R., jak dowodziła prokuratura, pracowała bez jednorazowych rękawiczek, po zabiegu wpuszczała krew z powrotem do krwiobiegu pacjentów, nie zmieniała też rurek w jonometrze kapilarnym (urządzenie służące do badania poziomu elektrolitów w organizmie). Stanisław T. jako jej przełożony odpowiadał za te same zaniedbania.

Więcej…

 
Więcej artykułów…