Czy stacje dializ będą w nocy zamknięte?
Czy NFZ chce zabrać stacjom dializ nocne dyżury? Zdaniem nefrologów taki jest plan Ministerstwa Zdrowia, które wydało specjalne zarządzenie w tej sprawie. Wynika z niego, że tzw. dializy ostre, w nocy czy w święta, miałyby być wykonywane tylko na oddziałach intensywnej terapii. Dziś odbywają się w profesjonalnych stacjach dializ, bo lekarze w tych stacjach mają dyżury pod telefonem.
Problem dotyczy całej Polski. I tak np. na Lubelszczyźnie jest 15 stacji dializ. Większość, gdy jest taka potrzeba, pomaga pacjentom w nocy. - Pacjent ma do stacji najwyżej 40 kilometrów. Obawiamy się, że jeśli zmiany zaproponowane przez panią minister wejdą w życie, stracą na tym chorzy. Bo w regionie zostaną jedynie dwa, trzy stacje działające przy oddziałach nefrologicznych i dyżurujące w nocy - mówi prof. Wojciech Załuska, ordynator Oddziału Nefrologii, jednocześnie lubelski wojewódzki konsultant w tej dziedzinie. Dodaje, że dziś lekarze ze stacji są pod telefonem i w razie potrzeby przyjeżdżają podłączyć pacjenta do dializy. - Trwa to maksymalnie trzy kwadranse - mówi profesor. Teraz, zdaniem nefrologów, ten czas może się wydłużyć, m.in. dlatego, że nie na wszystkich OIOM-ach jest odpowiedni sprzęt do dializowania chorych.
Kto trafia na dializy w nocy? Pacjenci w stanie zagrożenia życia. Na przykład tacy, którzy zjedzą za dużo cytrusów i gwałtownie "skoczy" im poziom potasu. - Elektrolit nie jest wydalany przez niepracujące nerki i stanowi to bardzo duże zagrożenie życia - mówią lekarze specjaliści. Podobnie jest z pacjentami, którzy wypiją za dużo wody. - To są pacjenci, którzy w ocenie naszego środowiska wymagają stałego nadzoru, 24-godzinnego - dodaje prof. Załuska.
Co na to Narodowy Fundusz Zdrowia?
Lubelski NFZ w ogóle nie chce oficjalnie wypowiadać się o sprawie. Za to rzeczniczka centrali Funduszu Edyta Grabowska - Woźniak powiedziała nam, że żadnego zagrożenia dla pacjentów nie ma, a nagłośnienie sprawy przez działającą przy Izbie Gospodarczej Sekcję Nefrologiczną "Nefron" to tylko i wyłącznie walka o pieniądze. - Nigdy nie płaciliśmy stacjom dializ za gotowość (czyli np. za nocne dyżury) - mówi Grabowska - Woźniak. Dodaje, że stacje działają w ramach opieki ambulatoryjnej i nikt im nie narzuca, że mają być czynne np. tylko do godz. 22. - A teoretyzowanie, że nagle do jednego szpitala na oddział intensywnej opieki medycznej trafi np. trzech pacjentów z ostrą niewydolnością nerek jest manipulacją - dodaje pani rzecznik.
Jak jest w tej chwili?
Na Lubelszczyźnie, gdzie szpitale nie podpisały jeszcze kontraktów z Funduszem Zdrowia na 2010 rok, stacje dializ pełnią dyżury tak jak dotychczas. - Mamy taki okres przejściowy. Liczymy, że wszystko się wyjaśni na korzyść pacjentów - mówi prof. Załuska. ("Gazeta Wyborcza", TOK FM)
Problem dotyczy całej Polski. I tak np. na Lubelszczyźnie jest 15 stacji dializ. Większość, gdy jest taka potrzeba, pomaga pacjentom w nocy. - Pacjent ma do stacji najwyżej 40 kilometrów. Obawiamy się, że jeśli zmiany zaproponowane przez panią minister wejdą w życie, stracą na tym chorzy. Bo w regionie zostaną jedynie dwa, trzy stacje działające przy oddziałach nefrologicznych i dyżurujące w nocy - mówi prof. Wojciech Załuska, ordynator Oddziału Nefrologii, jednocześnie lubelski wojewódzki konsultant w tej dziedzinie. Dodaje, że dziś lekarze ze stacji są pod telefonem i w razie potrzeby przyjeżdżają podłączyć pacjenta do dializy. - Trwa to maksymalnie trzy kwadranse - mówi profesor. Teraz, zdaniem nefrologów, ten czas może się wydłużyć, m.in. dlatego, że nie na wszystkich OIOM-ach jest odpowiedni sprzęt do dializowania chorych.
Kto trafia na dializy w nocy? Pacjenci w stanie zagrożenia życia. Na przykład tacy, którzy zjedzą za dużo cytrusów i gwałtownie "skoczy" im poziom potasu. - Elektrolit nie jest wydalany przez niepracujące nerki i stanowi to bardzo duże zagrożenie życia - mówią lekarze specjaliści. Podobnie jest z pacjentami, którzy wypiją za dużo wody. - To są pacjenci, którzy w ocenie naszego środowiska wymagają stałego nadzoru, 24-godzinnego - dodaje prof. Załuska.
Co na to Narodowy Fundusz Zdrowia?
Lubelski NFZ w ogóle nie chce oficjalnie wypowiadać się o sprawie. Za to rzeczniczka centrali Funduszu Edyta Grabowska - Woźniak powiedziała nam, że żadnego zagrożenia dla pacjentów nie ma, a nagłośnienie sprawy przez działającą przy Izbie Gospodarczej Sekcję Nefrologiczną "Nefron" to tylko i wyłącznie walka o pieniądze. - Nigdy nie płaciliśmy stacjom dializ za gotowość (czyli np. za nocne dyżury) - mówi Grabowska - Woźniak. Dodaje, że stacje działają w ramach opieki ambulatoryjnej i nikt im nie narzuca, że mają być czynne np. tylko do godz. 22. - A teoretyzowanie, że nagle do jednego szpitala na oddział intensywnej opieki medycznej trafi np. trzech pacjentów z ostrą niewydolnością nerek jest manipulacją - dodaje pani rzecznik.
Jak jest w tej chwili?
Na Lubelszczyźnie, gdzie szpitale nie podpisały jeszcze kontraktów z Funduszem Zdrowia na 2010 rok, stacje dializ pełnią dyżury tak jak dotychczas. - Mamy taki okres przejściowy. Liczymy, że wszystko się wyjaśni na korzyść pacjentów - mówi prof. Załuska. ("Gazeta Wyborcza", TOK FM)
Czy stacje dializ będą w nocy zamknięte?






