Rodzice spędzają noce w szpitalu na plastikowych krzesłach
W sali oddziału kardiochirurgii dziecięcej przy ulicy Szpitalnej w Poznaniu stoją cztery łóżeczka. Czteromiesięczny Kubuś po operacji czeka już na wypis do domu. 15-miesięczna Kasia dochodzi do siebie po skomplikowanym zabiegu. Jej półroczny sąsiad, również Kubuś, czeka dopiero na operację, a trzeci chłopiec przechodzi badania.
Wszystkim dzieciom w trudnych chwilach chcą towarzyszyć rodzice i bliscy. Siedzą przy łóżeczkach na plastikowych krzesełkach, próbując zmieścić się na powierzchni 10 metrów kwadratowych. Nie jest to łatwe. Przewinięcie niemowlęcia w takich warunkach to spory wyczyn, a mycie wymaga niemałych akrobacji. Ułożenie się do snu bliskie jest ekwilibrystyce.
- Od miesiąca jesteśmy w szpitalu, od dwóch tygodni na tym oddziale - mówi Anna Juszczyk-Poloszyk, mama Kubusia. - Do mycia dostajemy małe miseczki i jakoś radzimy sobie gazikami i wacikami.
Do sali wchodzi pielęgniarka. Żeby mogła dostać się do łóżeczka, mama musi wyjść na korytarz. Inna mama przewija dziecko, pozostali rodzice usuwają się, żeby ta dostała się do kranu, z którego nota bene leci zimna woda. Mimo doskonale opracowanej logistyki, mama chłopca uderza głową o niestabilne łóżeczko.
Rodzice zgodnie przyznają, że nie mają zastrzeżeń do opieki medycznej, ale warunki są opłakane, zarówno dla małych pacjentów, jak i rodziców.
- Od lat walczę o zmianę, ale tu może pomóc tylko wybudowanie nowego oddziału, na co nie ma pieniędzy - mówi profesor Michał Wojtalik, szef kardiochirurgii dziecięcej przy Szpitalnej. - Jedna fundacja chciała podarować rozkładane fotele do spania, ale one nawet nie zmieszą się w salach.
Na oddziale neurochirurgii dziecięcej sytuacja jest podobna.
- Najgorzej jest w nocy, śpimy na plastikowych krzesłach - mówi Anita Frydrych.
Barbara Nowak na neurochirurgii opiekuje się dziewięciomiesięcznym synkiem Michałem. Na krześle spędziła dwie noce. W weekend przy łóżeczku synka ma ją zastąpić mąż.
- Wcześniej byliśmy w szpitalu Krysiewicza przy Nowowiejskiego. W porównaniu do tych warunków to był hotel pięciogwiazdkowy - zapewnia Barbara Nowak.
Oddział Dzieci Młodszych Szpitala im. Krysiewicza już na pierwszy rzut oka wygląda lepiej. Kolorowe sale, zwierzęta wymalowane na ścianach. Ale rodzice podobnie narzekają na ciasnotę, brak miejsca do spania, małą kuchnię. Koczujący na podłodze rodzice to nieodłączny element tego szpitala.
- Nasz oddział jest na dwóch piętrach, na każdym jest jeden pokój z łóżkiem dla rodzica, doba w im kosztuje 20 złotych, ale to kropla w morzu potrzeb - mówi Urszula Lulewicz-Sobczak, ordynator oddziału.
Prawie każdy rodzic chciałby być przy swoim dziecku przez całą dobę. Na podłodze rozkładają więc materace, karimaty, niektórzy łóżka polowe.
- Rozumiemy rodziców, ale czasami dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji - przyznaje Iwona Tomaszek, pielęgniarka. - Musimy mieć w nocy dojście do naszych pacjentów, czasami trzeba podać leki, zrobić zastrzyk.
W niewielkich salach stoi średnio po pięć łóżeczek. Przy większości dzieci śpią rodzice.
- Nie pozostaje nam nic innego, jak dalej marzyć o nowym szpitalu - dodaje Hanna Włodarczak, pielęgniarka oddziałowa. ("Głos Wielkopolski") Quote this article on your site
To create link towards this article on your website,
copy and paste the text below in your page.
Preview :
Wszystkim dzieciom w trudnych chwilach chcą towarzyszyć rodzice i bliscy. Siedzą przy łóżeczkach na plastikowych krzesełkach, próbując zmieścić się na powierzchni 10 metrów kwadratowych. Nie jest to łatwe. Przewinięcie niemowlęcia w takich warunkach to spory wyczyn, a mycie wymaga niemałych akrobacji. Ułożenie się do snu bliskie jest ekwilibrystyce.
- Od miesiąca jesteśmy w szpitalu, od dwóch tygodni na tym oddziale - mówi Anna Juszczyk-Poloszyk, mama Kubusia. - Do mycia dostajemy małe miseczki i jakoś radzimy sobie gazikami i wacikami.
Do sali wchodzi pielęgniarka. Żeby mogła dostać się do łóżeczka, mama musi wyjść na korytarz. Inna mama przewija dziecko, pozostali rodzice usuwają się, żeby ta dostała się do kranu, z którego nota bene leci zimna woda. Mimo doskonale opracowanej logistyki, mama chłopca uderza głową o niestabilne łóżeczko.
Rodzice zgodnie przyznają, że nie mają zastrzeżeń do opieki medycznej, ale warunki są opłakane, zarówno dla małych pacjentów, jak i rodziców.
- Od lat walczę o zmianę, ale tu może pomóc tylko wybudowanie nowego oddziału, na co nie ma pieniędzy - mówi profesor Michał Wojtalik, szef kardiochirurgii dziecięcej przy Szpitalnej. - Jedna fundacja chciała podarować rozkładane fotele do spania, ale one nawet nie zmieszą się w salach.
Na oddziale neurochirurgii dziecięcej sytuacja jest podobna.
- Najgorzej jest w nocy, śpimy na plastikowych krzesłach - mówi Anita Frydrych.
Barbara Nowak na neurochirurgii opiekuje się dziewięciomiesięcznym synkiem Michałem. Na krześle spędziła dwie noce. W weekend przy łóżeczku synka ma ją zastąpić mąż.
- Wcześniej byliśmy w szpitalu Krysiewicza przy Nowowiejskiego. W porównaniu do tych warunków to był hotel pięciogwiazdkowy - zapewnia Barbara Nowak.
Oddział Dzieci Młodszych Szpitala im. Krysiewicza już na pierwszy rzut oka wygląda lepiej. Kolorowe sale, zwierzęta wymalowane na ścianach. Ale rodzice podobnie narzekają na ciasnotę, brak miejsca do spania, małą kuchnię. Koczujący na podłodze rodzice to nieodłączny element tego szpitala.
- Nasz oddział jest na dwóch piętrach, na każdym jest jeden pokój z łóżkiem dla rodzica, doba w im kosztuje 20 złotych, ale to kropla w morzu potrzeb - mówi Urszula Lulewicz-Sobczak, ordynator oddziału.
Prawie każdy rodzic chciałby być przy swoim dziecku przez całą dobę. Na podłodze rozkładają więc materace, karimaty, niektórzy łóżka polowe.
- Rozumiemy rodziców, ale czasami dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji - przyznaje Iwona Tomaszek, pielęgniarka. - Musimy mieć w nocy dojście do naszych pacjentów, czasami trzeba podać leki, zrobić zastrzyk.
W niewielkich salach stoi średnio po pięć łóżeczek. Przy większości dzieci śpią rodzice.
- Nie pozostaje nam nic innego, jak dalej marzyć o nowym szpitalu - dodaje Hanna Włodarczak, pielęgniarka oddziałowa. ("Głos Wielkopolski") Quote this article on your site
To create link towards this article on your website,
copy and paste the text below in your page.
Preview :
Powered by QuoteThis © 2008
Rodzice spędzają noce w szpitalu na plastikowych krzesłach








